Dołącz do nas

Przestrzeń Miejska

Autor Dominiak Bartosz

Smart city, czyli miasta coraz bardziej inteligentne

W ostatnich latach rozmowy o rozwoju współczesnych miast zostały zdominowane przez kilka tematów. Wśród nich na jednym z czołowych miejsc znajduje się koncepcja smart cities. Czym dziś są inteligentne miasta?

W ostatnich latach rozmowy o rozwoju współczesnych miast zostały zdominowane przez kilka tematów. Wśród nich na jednym z czołowych miejsc znajduje się koncepcja smart cities. Czym dziś są inteligentne miasta? Czy to tylko nowe technologie w służbie zarządzania dużym i skomplikowanym organizmem, jakim są dzisiejsze metropolie? Czy w smart city jest miejsce dla człowieka? Które z polskich miast są już smart?

W 1950 r. blisko 30% ludzi mieszkało na obszarach zurbanizowanych, dziś wskaźnik ten wynosi 54%, a do 2050 r. ma wzrosnąć do 66%. Od 1950 r. do 2014 r. liczba osób mieszkających w miastach wzrosła z 746 mln do 3,9 mld, a do 2050 r. przybędzie kolejne 2,5 mld mieszkańców terenów zurbanizowanych. Spośród wszystkich mieszkańców miast aż 1/8 żyje w 28 megamiastach o populacji ponad 10 mln osób. Te dane zaprezentowane przez ONZ świetnie pokazują, jak wielkim i wciąż rosnącym wyzwaniem jest znalezienie pomysłu na funkcjonowanie współczesnych miast.

Postępująca urbanizacja i lawinowo wzrastająca populacja miast oznaczają wiele nowych problemów. Są to m.in. rosnące zapotrzebowanie na energię i wodę, zwiększone ilości zanieczyszczeń, brak mieszkań, coraz większe perturbacje związane z przemieszczaniem się wewnątrz rozległych miast, problemy z dostępnością do opieki zdrowotnej i edukacji, powstające dzielnice biedy, wzrost przestępczości i innych zachowań sprzecznych z prawem. Z drugiej strony ostatnie 20 lat przyniosło niesamowity rozwój nowych technologii dostępnych praktycznie dla każdego. Stworzyło to niespotykane dotychczas możliwości dla dokonania zmian w funkcjonowaniu miast.

Smart city – miasto skomputeryzowane?

Słysząc zwrot smart city, często kierujemy nasze myśli ku inteligentnym budynkom (smart buildings), które z kolei kojarzą się z nowoczesnymi wieżowcami wyposażonymi w komputery, sensory i monitory. Stąd już krok do tego, aby również smart city uznać za miasto, które na wielką skalę korzysta z nowych technologii. Jednak takie podejście byłoby nieusprawiedliwionym uproszczeniem. Bo inteligentne miasto to dziś coś znacznie więcej niż wyłącznie technologie.

Jak zdefiniować zatem smart cities? To współczesne miasta, które zdecydowały się w sposób świadomy, kompleksowy i zaplanowany dokonać transformacji w swoim funkcjonowaniu, związanej z możliwościami jakich dostarcza sektor ICT. Jednak inteligentne technologie, przetwarzanie dużych zbiorów danych (big data), internet rzeczy, inteligentne czujniki to zdecydowanie za mało. Ważny jest przede wszystkim cel, w jakim mają one być stosowane. Jest nim zapewnienie zrównoważonego rozwoju miast przy jednoczesnym podnoszeniu standardu życia jego mieszkańców. Mimo że znakomita większość miast w krajach wysokorozwiniętych i rozwijających się ma aspiracje do stania się smart city, to nie ma jednego scenariusza, który pomógłby osiągnąć ten cel. Każde miasto jest inne, mierzy się z różnymi problemami i oczekiwaniami mieszkańców, ma

Pierwsza generacja to miasta, w których inicjatorami wykorzystywania technologii są firmy sektora ICT. Różne są motywacje firm: jedne mają gotowe technologie, które chcą sprzedać władzom lokalnym; inne traktują miasta jako miejsce testowania nowych rozwiązań, które później będzie można zaoferować odbiorcom komercyjnym.

odmienne uwarunkowania i możliwości rozwoju. Pojawiają się jednak próby uporządkowania tych zagadnień i jedną z nich jest teoria trzech generacji rozwoju inteligentnych miast.

Od smart city 1.0 do 3.0

Boyd Cohen z Universidad del Desarrollo w Santiago de Chile, jeden z najbardziej uznanych badaczy tej tematyki, wyróżnił trzy fazy rozwoju (generacje) smart cities – w zależności od podmiotu, który odgrywa kluczową rolę we wdrażaniu technologii w mieście. Pierwsza generacja to miasta, w których inicjatorami wykorzystywania technologii są firmy sektora ICT. Różne są motywacje firm: jedne mają gotowe technologie, które chcą sprzedać władzom lokalnym; inne traktują miasta jako miejsce testowania nowych rozwiązań, które później będzie można zaoferować odbiorcom komercyjnym. Często firmy kreują wśród miast popyt, bez zwracania nadmiernej uwagi na to, czy proponowane technologie są tym miastom potrzebne, czy rozwiązują rzeczywiste problemy i czy tych problemów nie można rozwiązać w inny, być może bardziej efektywny sposób. Zachowanie władz miast w modelu pierwszej generacji Cohen porównuje do postępowania fanów nowoczesnych gadżetów elektronicznych, którzy kupują coraz nowsze produkty, nie zdając sobie sprawy z możliwości ich pełnego wykorzystywania. Sztandarowymi, choć skrajnymi przykładami inteligentnych miast pierwszej generacji stały się: Masdar w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz Songdo w Korei Południowej. Są to miasta wybudowane od podstaw jako technologiczne eksperymenty, których celem jest stworzenie idealnych miast przyszłości. Dziś te eksperymenty są raczej przedmiotem krytyki niż zachwytów, gdyż zabrakło w nich tego, co najważniejsze – życia mieszkańców. Smart city 2.0 to generacja inteligentnych miast dziś najbardziej rozpowszechniona, a inicjatorami wykorzystania nowoczesnych technologii stają się władze lokalne. Chęć stosowania technologii wynika z poszukiwania rozwiązań dla problemów zdiagnozowanych w miastach. Jest to świadomy i selektywny proces korzystania z tego, co mają do zaoferowania firmy ICT. Nie liczy się tylko wdrożenie technologii, lecz przede wszystkim efekt tego wdrożenia.

W obszarze zainteresowania inteligentnych miast trzeciej generacji są już nie tylko technologie. Na pierwszy plan wychodzi mieszkaniec i jego potrzeby. Istotne stają się zagadnienia związane z jakością życia: przyjaznym otoczeniem, zielenią, czystym powietrzem, brakiem hałasu, bezpieczeństwem.

Miasta inteligentne drugiej generacji charakteryzują się dużą liczbą projektów związanych z zastosowaniem rozwiązań technologicznych: od publicznych sieci Wi-Fi, przez inteligentne sterowanie ruchem ulicznym, wykorzystanie big data, po promocję transportu elektrycznego. Wiele obiektów miejskich jest włączanych do internetu rzeczy – na masową skalę wykorzystywane są inteligentne sensory, liczniki, sterowniki. Smart city 3.0 to najnowsza generacja inteligentnych miast. Władze miejskie otwierają się – same lub pod naciskiem obywateli – na aktywną postawę mieszkańców w kreowaniu dalszego rozwoju. Zadaniem decydentów staje się tworzenie przestrzeni i możliwości do wykorzystania różnorodnego potencjału osób żyjących w mieście. W obszarze zainteresowania inteligentnych miast trzeciej generacji są już nie tylko technologie. Na pierwszy plan wychodzi mieszkaniec i jego potrzeby. Istotne stają się zagadnienia związane z jakością życia: przyjaznym otoczeniem, zielenią, czystym powietrzem, brakiem hałasu, bezpieczeństwem. Dominującą rolę zaczynają odgrywać dialog, mediacja, deliberacja. Jako przykłady pionierów smart city 3.0 Boyd Cohen wskazuje Wiedeń, Vancouver, Barcelonę, Amsterdam, Medellin czy Seul.

Inteligentni obywatele

Dziś nie ma inteligentnego miasta bez centralnej pozycji mieszkańców. W 2015 r. Eurocities – organizacja skupiająca ponad 100 europejskich miast – ogłosiła: „Nie ma jednego rozwiązania, które pasuje do każdej sytuacji: stawanie się inteligentnym miastem oznacza zupełnie co innego dla różnych miast. Natomiast istotne jest włączanie mieszkańców w ten proces: nie można mówić o inteligentnym mieście bez inteligentnych obywateli (smart citizens)”. Przy takim podejściu znaczenie tracą tradycyjne mierniki opisujące rozwój metropolii: wartość inwestycji, PKB czy średnia pensja, a pierwszoplanową rolę odgrywają trudniejsze do zdefiniowania i zmierzenia odczucia mieszkańców: poczucie szczęścia, zadowolenie z życia w danym mieście, poczucie akceptacji przez otoczenie. Rosnący wpływ mieszkańców na losy miast wpisuje się w ogólnoświatowy trend tzw. sharing economy (ekonomia współdzielenia). Dzięki cyfrowej rewolucji, powszechnemu dostępowi do internetu, błyskawicznej wymianie informacji za pomocą mediów społecznościowych (bez zbędnych pośredników) czy rosnącym kompetencjom cyfrowym mieszkańców – wzmocnieniu uległa pozycja indywidualnych klientów, którzy zaczęli stanowić dominującą stronę w relacjach nabywca – sprzedawca. Podobnie dzieje się w relacjach władz miasta z mieszkańcami, gdy faktycznymi decydentami stają się ci drudzy. Stąd już krok do zmiany priorytetów rozwojowych miast: odejście od spektakularnych i drogich projektów inwestycyjnych na rzecz projektów małych i lokalnych, rozwiązujących konkretne problemy mieszkańców i poprawiających jakość ich życia w mieście. Ciekawym, coraz popularniejszym działaniem polskich miast jest otwieranie zbiorów cyfrowych danych będących w posiadaniu administracji miejskich. Są to np. zarówno dane statyczne (np. dotyczące rozmieszczenia obiektów miejskich lub rozmaite ewidencje), ale również dane na bieżąco aktualizowane (jak np. przemieszczanie się pojazdów komunikacji miejskiej). Dzięki temu mieszkańcy, ale również biznes, mogą swobodnie i bezpłatnie korzystać z danych niezbędnych do tworzenia np. aplikacji. Sprzyja to nie tylko pojawianiu się nowych programów, ale też wspiera rozwój lokalnych start-upów. W udostępnianiu danych przoduje Warszawa (kilkaset zbiorów), ale tą drogą podążają również m.in. Wrocław, Gdańsk, Poznań.

Czy polskie miasta są inteligentne?

Na świecie realizuje się tysiące projektów smart city. Na wszystkich kontynentach, zarówno w miastach uznawanych powszechnie za liderów zmian, jak i w tych, które mogą budzić u wielu osób skojarzenia od nowoczesności. W publikacjach do czołowych inteligentnych miast zalicza się m.in. Wiedeń, Vancouver, Barcelonę, Amsterdam, Medellin czy Seul.

Polskie miasta również wybierają kierunek smart city. Dziś wiele z nich wpisuje się w model smart city 2.0, czyli świadome korzystanie przez administracje lokalne z nowoczesnych technologii w celu poprawy jakości życia mieszkańców. Ale jest też spora grupa miast o wyższych aspiracjach, w których do niemal codziennego współdecydowania o dalszym rozwoju zaproszono mieszkańców. Należą do nich m.in. Warszawa, Wrocław, Poznań, Łódź, Katowice, Słupsk, Gdynia, Rzeszów, Lublin.

Prawdopodobnie najwięcej polskich projektów z obszaru smart city dotyczy transportu wewnątrz metropolii. W każdym większym mieście wdrażane są mniej lub bardziej zaawansowane inteligentne systemy transportowe. Coraz częściej pojawiają się również projekty transportowe o charakterze ekologicznym – w wielu miastach obserwujemy wymianę taboru miejskich przedsiębiorstw komunikacyjnych na autobusy o napędzie hybrydowym lub elektrycznym, a wypożyczalnie rowerów miejskich okazały się wielkim sukcesem. Wrocław i Warszawa chcą pójść jeszcze dalej i szykują się do uruchomienia miejskich systemów carsharingu samochodów elektrycznych, chociaż na razie ubiegła je prywatna firma, która w Krakowie uruchomiła tego typu usługę jako pierwsza w Polsce. Innym przykładem z obszaru inteligentnych miast są budżety obywatelskie, które pojawiają się w coraz większej liczbie miast. Ich podstawową zaletą jest mobilizowanie mieszkańców do zaangażowania się w sprawy lokalne. Dzięki zgłaszanym projektom zmienia się hierarchia potrzeb lokalnych społeczności. Okazuje się, że dla mieszkańców ważniejsze od kolejnych dróg i parkingów są place zabaw, parki, domy kultury, cisza i czysta przestrzeń wokół nas. Budżet obywatelski jest już obecny w kilkuset samorządach.

Co w przyszłości?

Warto też zastanowić się nad wyzwaniami stojącymi przed polskimi inteligentnymi miastami w najbliższej przyszłości. Niewątpliwie jednym z nich będzie energetyka. Z jednej strony będziemy obserwować działania związane z poprawą efektywności energetycznej (budynki zeroenergetyczne, wymiana taboru komunikacji miejskiej itp.), a z drugiej strony pojawi się energetyka miejska rozumiana jako przekształcanie miast w gigantycznych prosumentów. Są miasta, takie jak nieodległy od nas Wiedeń, które już realizują duże projekty budowania obywatelskich elektrowni słonecznych. Innym obszarem, który wkrótce może być na czołowym miejscu debat miejskich, jest kwestia obecności samochodów w centrach metropolii. Ze względu na korkowanie się miast, ale również coraz większą świadomość mieszkańców na temat zanieczyszczenia powietrza czy nadmiernego hałasu można spodziewać się realnych działań przynajmniej niektórych samorządów. Innymi ważnymi polami aktywności samorządów będą: komunikacja urząd – obywatel idąca w kierunku załatwiania większości spraw przez internet oraz nowe sposoby płatności za usługi miejskie (mobilne karty miejskie, płatności przez aplikacje). Osobnym zagadnieniem stanie się, z dużym prawdopodobieństwem, jakość przestrzeni miejskiej. Polskie miasta, poza nielicznymi wyjątkami, nie mają dobrej opinii pod względem funkcjonalności oraz estetyki. Jednocześnie rośnie zainteresowanie mieszkańców otoczeniem, w którym żyją. I chcą żyć. To powinno przyczynić się do dużych zmian w tym zakresie już w najbliższej przyszłości.

***

Przy okazji dyskusji o inteligentnych miastach w Polsce warto zajrzeć do Ameryki Południowej. Były burmistrz Bogoty Enrique Peñalosa, cytowany w książce Miasta szczęśliwe. Jak zmienić nasze życie, zmieniając nasze miasta, miał powiedzieć: „Być może nie będziemy w stanie uzdrowić gospodarki. Być może nie zdołamy sprawić, by wszyscy byli równi i bogaci jak Amerykanie. Możemy jednak tak zaprojektować miasto, aby dać ludziom poczucie godności i pozwolić, by czuli się bogaci. To samo miasto może sprawić, że będą szczęśliwsi”. I o to chodzi w inteligentnych miastach.

Darmowy

Polskie miasta bardzo dobrze radzą sobie w implementacji nowoczesnych koncepcji smart city

Fenomen inteligentnych miast ogarnął cały świat i na stałe wdarł się do Polski. Dotyczy on rozmaitych dziedzin życia oraz różnych grup społecznych: od prywatnych przedsiębiorców po urzędy miejskie i obywateli. O zjawisko smart city ...
Darmowy

KontenerART – miastotworzenie

Lata dwutysięczne, Poznań, miasto akademickie, dwie duże uczelnie artystyczne, festiwale sztuk, koncerty, spektakle, muzea, wystawy.