Dołącz do nas

Przestrzeń Miejska

Autor Łowżył Ewa

KontenerART – miastotworzenie

Lata dwutysięczne, Poznań, miasto akademickie, dwie duże uczelnie artystyczne, festiwale sztuk, koncerty, spektakle, muzea, wystawy.

Dla lokalnych artystów, liderów, niezależnych instytucjonalnie animatorów kultury nie ma zaplecza pracowni artystycznych, żadnych programów wsparcia lokalowego, miejskie zasoby infrastrukturalne zdominowane przez myślenie komercyjne, nastawione tylko na zysk. Pałętamy się po garażach, wynajmowanych na godziny salkach, squatujemy magazyny na krzesła. Tam spotykamy się, zapraszamy gości ze świata, ćwiczymy, projektujemy, nagrywamy awangardową muzykę, malujemy obrazy, pracujemy. Z dala od kontaktu ze społeczeństwem, ulicy, świeżego powietrza, wpuszczani w przestrzeń publiczną tylko przy okazji tzw. eventów.

Intensywnie myślimy, gdzie i jak stworzyć otwarte, swobodne miejsce spotkań, pracy twórczej, dyskusji, nieformalnych działań i promocji kultury, szukamy swojego miejsca w tkance miejskiej. Rok 2006, Ewa Łowżył przygotowuje prezentację dla radnych miejskich. Przedstawia tereny zaniedbane w centrum miasta, zarośnięte i zapuszczone nabrzeże Warty. Opowiada o Kalkinie, promotorze taniego budownictwa kontenerowego, którego pomysły zawędrowały nawet do Afryki. Lekkie, niezobowiązujące, niezwiązane z gruntem, elastyczne, łatwe w montażu i demontażu, ekologiczne. Świetne na zagospodarowanie terenów z niejasną sytuacją prawną, brakiem planu zagospodarowania, brakiem twardych funduszy. Radni żartują, że artyści w przestrzeni publicznej to kłopot i bieganie na golasa, ale idea i projekt zaczynają żyć.

2007 rok, pierwsza edycja KontenerART na placu Wolności w Poznaniu. Zimne, betonowe, pozbawione życia miejsce w ścisłym sercu miasta, bardziej nadające się na wojskowe defilady niż do relaksu dla mieszkańców. Stawiamy tam 17 kontenerów biurowych, ściany częściowo zastępujemy szkłem. Otwieramy na 2 tygodnie wypełnione koncertami, performance artystycznym, spotkaniami, spontaniczną zabawą. Na dachu stawiamy oszkloną ze wszystkich stron „pracownię artysty”. Dwadzieścia cztery godziny na dobę jakiś(-aś) poznański(-a) artysta(-ka) wchodzi tam po drabinie i tworzy albo rozmawia z ludźmi. Gościmy tam Ewę Wycichowską – choreografkę i szefową Polskiego Teatru Tańca Baletu Poznańskiego, Rafała Zapałę – kompozytora muzyki współczesnej, Kobasa Laksę – awangardowego artystę sztuk wizualnych, grupę performerów Centrala Rybna i innych artystów z Poznania lub zaprzyjaźnionych z miastem. Przyświeca nam cel: niech ludzie widzą i słyszą, koniec z ukrywaniem się za murami. Otwieramy ulicę na kulturę i sztukę.

Projekt KontenerART w takiej formule spotyka się z entuzjastycznym odbiorem ze strony mieszkańców, choć od razu pojawiają się i głosy krytyczne, co ciekawe – ze strony środowiska poznańskich anarchistów, którzy zarzucają nam współpracę z wrogim, neoliberalnym systemem. Faktem jest, że zgodnie współpracując z Urzędem Miasta, realizu jemy plan aksamitnej rewolucji w przestrzeni miejskiej. Z uśmiechem na ustach łatwiej jest przekonać tradycyjnie konserwatywnych obywateli Poznania, nieprzyzwyczajonych do swobodnych adaptacji przestrzeni publicznych, reagujących wrogo na każdą zmianę do nowych rozwiązań. Miękko i kreatywnie wpuszczamy nową myśl, otwieramy miasto.

Rok następny to przenosiny bliżej rzeki. Zbyszek Łowżył, główny kreator i producent rzuca myśl, aby zaadaptować na nasze potrzeby wielki, dziki parking tuż przy zabytkowym Starym Rynku, w Starym Korycie Warty. O świcie jedzie tam i osobiście przez kilka godzin przekonuje kierowców do zmiany miejsca parkowania, do wyniesienia się z tej łąki, poszukania innego miejsca dla swojego samochodu. Kto zna poznaniaków i ich nabożny stosunek do własnych samochodów, ten wie, że była to walka Dawida z Goliatem, zwycięska! Pod wieczór mamy już miejsce na kolejną edycję KontenerART, przyjeżdżają moduły kontenerowe i zaczyna się montaż. Miejsce jest intrygujące – mimo bliskości eksponowanego turystycznego serca miasta (200 m od Starego Rynku), jest całkowicie zapomniane, zdegradowane, opanowane przez miejscową żulernię, niebezpieczne i niedostępne dla mieszkańców. Nabrzeża Warty, dzikie łąki, trawy po kolana, dużo otwartej przestrzeni to ewenement w ekstremalnie ciasno zabudowanym Poznaniu. Niedostępność i pomijanie tego obszaru w miejskich planach miały swój cel, czekały po prostu na bum deweloperski, na bogatych inwestorów, którzy wymarzyli sobie tu miejsce na swoje biznesy.

Ale weszliśmy my. Bryła KontenerART jest już bardziej zabudowana, jest miejsce na spotkania – kilkanaście połączonych, oszklonych kontenerów, przestrzeń na warsztaty muzyczne, przestrzeń na warsztaty sztuk wizualnych, studio muzyczne oraz – nowość – usypujemy kawałek plaży piaszczystej dla odwiedzających nas gości.

Do dziś trole internetowe, gdy chcą skrytykować nowoczesne myślenie o mieście, ironizują o „leżakach”, które stały się symbolem nowego myślenia o przestrzeni publicznej – otwartej, nieopresyjnej, zapraszającej, pozwalającej na swobodne spędzanie wolnego czasu. To zdecydowana rewolucja w podejściu do filozofii życia we wspólnej przestrzeni publicznej. Dotychczas przestrzenią miasta rządziły: przepisy, zagrożenia, prymat samochodu nad prawami przechodnia, komercja, wstyd i filozofia „niedasie”.

 

Nowe, stworzone przez nas miejsce tętni życiem, młodzi i starsi mieszkańcy ruszają nad rzekę, pobliska łąka wygląda jak Woodstock’ 68, koce, kwiaty we włosach, gitary. Widok, który nieprawdopodobnie cieszy, ale jednocześnie niepokoi, bo taki ruch wyzwala problemy: zwiększona ilość śmieci, hałas, inne zagrożenia.

Uśpione centrum staje się nagle z roku na rok miejscem aktywnym, atrakcyjnym. Uczymy się nowego miasta, staramy się diagnozować i rozwiązywać na bieżąco problemy, otwierać na nowe pomysły. Stajemy się ekspertami od prawdziwej rewitalizacji, rozmawiamy z sąsiadami, poznajemy ich życie, historie, dajemy im miejsce na ich spotkania, staramy się ich zatrudniać, aby czuli się również współgospodarzami. Czasami oglądamy na żywo procesy brutalnej reprywatyzacji Chwaliszewa, poznajemy zjawisko, które dzieje się w całym kraju. Projekt KontenerART jest w założeniu multifunkcyjny, jest miejscem edukacji (Zbyszek Łowżył jest znanym w Poznaniu nauczycielem, promotorem i animatorem muzyki), w kontenerach jest miejsce na aktywności społeczne – spotkania sąsiedzkie i miejsce dla różnych nieformalnych grup, które nie mając budżetu, chcą się rozwijać. W KontenerART jest również miejsce dla spontanicznych działań artystycznych – nie ma zapisów rok do przodu, nie ma ograniczeń wieku i dokonań, można zorganizować się dosłownie z godziny na godzinę, bez budżetu.

Naszym hasłem programowym jest: „Myślę lokalnie, działam lokalnie” – parafraza znanego zawołania o globalności myślenia, które w naszym odczuciu w kontekście kultury zdegradowało i rozluźniło więzy lokalne na rzecz nadmiernej promocji i eksponowania „prestiżu”, a co za tym idzie, umocnienia się zjawiska„‚festiwalozy” życia kulturalnego w mieście. Kolejne lata to nasz dynamiczny rozwój, wygrywamy grant w programie Kreatywna Europa, który pozwala nam na skok architektoniczny do przodu. Współpracujemy z młodymi architektami, studentami lub prosto po studiach: Ryszardem Rychlickim, potem pracownią Mode:lina, a obecnie z Adamem Wiercińskim i Agnieszką Owsiany. Młodzi, utalentowani projektanci i architekci nie mają konserwatywnych zahamowań i chętnie wchodzą w nowoczesne, eksperymentalne sytuacje. Adaptujemy dość spory kawałek przestrzeni, budujemy ścieżki dojścia, oświetlamy spory kawałek terenu, rozbudowujemy infrastrukturę częściowo w oparciu o kontenery transportowe, a częściowo biurowe. Wprowadzamy do architektury drewniane tarasy, zielone ściany, ogród społeczny z warzywnymi zagonami. Promujemy powstawanie nowych miejsc nad rzeką, rusza program plaż miejskich pilotowany przez Urząd Miasta, rusza też program regularnego w sezonie oczyszczania nabrzeży, stają kontenery na śmieci, miejskie toalety. Poznań montuje sezonowo oświetlenie nad rzeką, coraz częściej pojawiają się też patrole policji, wspólnie z Radą Osiedla promujemy kampanię edukacyjną na temat bezpiecznych zachowań nad rzeką „Weź się pozbieraj”. Miasto Poznań buduje Wartostradę i park w Starym Korycie Warty, który w znaczący sposób podnosi jakość i bezpieczeństwo tego kawałka miasta.

Dziesiątki tysięcy poznaniaków po raz pierwszy w życiu odkrywa tereny nadrzeczne. Chętnie udzielamy porady nowym inicjatywom nadrzecznym, na naszym projekcie wzoruje się „Cud nad Wisłą”, którego powstanie powoduje lawinę nowych projektów nad Wisłą w Warszawie, ludzie ruszają nad rzekę, co z kolei inicjuje budowę nowych warszawskich bulwarów. Na bazie kontenerów powstają miejsca w innych miastach Polski.

Przestrzeń publiczna zostaje podbita przez nieformalne, kulturo- i miastotwórcze projekty.

Istotnym aspektem naszego projektu jest ochrona przestrzeni miasta przed prywatyzacją, korporacjonalizmem, deweloperyzacją. Przy tego typu projektach szybko i spektakularnie podnoszących jakość zdegradowanej przestrzeni rodzą się zakusy o gentryfikację, tak jak to miało miejsce w wielu sytuacjach np. w Berlinie. I my musieliśmy się niejednokrotnie zmagać z wieloma atakami chętnych na przejęcie miejsca, miłośników uluksusowienia i elitaryzacji. Ich metody, np. produkowanie tzn. fake niusów, ataki poprzez media to osobny, fascynujący rozdział w historii naszego projektu i w ogóle historii polskiej myśli biznesowo-deweloperskiej. W swoim entuzjazmie nie wzięliśmy pod uwagę faktu, że ziemia w polskich miastach w ostatnich latach to towar najwyższego pożądania inwestycyjnego.

Obecnie nam się marzy ,aby istniejące instytucje kultury zeszły z koturnów i zauważyły, jaki jest potencjał frekwencyjny w takich miejscach, jak rzeka Warta. Nasza galeria Cargo to chyba najliczniej odwiedzana galeria sztuk wizualnych w naszym mieście. Łamiemy stereotypy, naszym odbiorcą nie jest wyalienowany członek oświeconej grupy intelektualistów, jesteśmy miejscem egalitarnym, u nas spotykają się wszystkie grupy społeczne, przychodzą posłuchać muzyki, wziąć udział w jam session, ale też po prostu spotkać się ze znajomymi, zabawić, potańczyć. Nasz program „Aktywator. Kultura dla przestrzeni, przestrzeń dla kultury” promuje takie właśnie podejście do przestrzeni publicznej i do miejsca kultury w społeczeństwie. Muzyka rockowa, klasyczna, folkowa, popularna, eksperymentalna, jazzowa, nowe zjawiska muzyczne, artystyczne mogą funkcjonować w jednym miejscu, pod jednym dachem.

Bywamy też inkubatorem nowych zjawisk artystycznych. To u nas właśnie powstał w zeszłym sezonie głośny projekt społeczno- -artystyczny „Chór Czarownic”. Czy w innej formule przestrzenno-bytowej miałby szansę zaistnieć?

Zasada otwartości, zaufania, mimo że trudna w realizacji, czaso- i pracochłonna, angażująca cały nasz czas i siły, daje rezultaty i rozwija przestrzeń miasta nie tylko fizycznie, lecz także społecznie oraz kulturowo. W tym roku mija 10 lat od rozpoczęcia projektu KontenerART. Jesteśmy ciekawi przyszłości.

Darmowy

Polskie miasta bardzo dobrze radzą sobie w implementacji nowoczesnych koncepcji smart city

Fenomen inteligentnych miast ogarnął cały świat i na stałe wdarł się do Polski. Dotyczy on rozmaitych dziedzin życia oraz różnych grup społecznych: od prywatnych przedsiębiorców po urzędy miejskie i obywateli. O zjawisko smart city ...
Darmowy

KontenerART – miastotworzenie

Lata dwutysięczne, Poznań, miasto akademickie, dwie duże uczelnie artystyczne, festiwale sztuk, koncerty, spektakle, muzea, wystawy.
Darmowy

Dynamiczne miasta

Projektowanie przestrzeni miejskiej to nie lada wyzwanie – jest to bardzo kreatywne działanie, w którym należy połączyć wiele, często wykluczających się wręcz, elementów. Jednakże przemyślana przestrzeń, w której przyroda i architektura wzajemnie się przenikają i uzupełniają, zd...